- Wróciła? - zapytał na wstępie. Wpuściłem go do środka.
- Nie. - powiedziałem lekko przygaszony. Chłopaki nie wiedzą co do niej czuję i wolę, żeby tak na razie zostało. Weszliśmy do salonu i usiadłem na kanapie.
Czułem na sobie wzrok Louisa. Podniosłem głowę i spojrzałem na niego pytająco.
- Ty ją kochasz. - powiedział po chwili namysłu.
- Ja? Śmieszny jesteś - musiałem jakoś wybrnąć z sytuacji, więc udawałem, że nie wiem o czym on w ogóle mówi.
- Tak ty. Kochasz ją i nie udawaj, że nie. Zależy ci na niej bardziej niż na własnej matce - po tych słowach od razu zmroziłem go wzrokiem. Jako jedyny z mojej paczki wie o wszystkim. - Przyznaj się w końcu - powiedział, a ja spuściłem głowę.
- Aż tak to widać? - zapytałem właściwie sam siebie.
- I to jeszcze jak. Nie widziałem cię nigdy takiego - powiedział Lou, a ja oparłem się o sofę. W pewnym momencie usłyszałem następne pukanie do drzwi. Podniosłem się i poszedłem zobaczyć kto to. Mój przyjaciel poszedł za mną. Otworzyłem drzwi, ale nikogo nie było. Co jest? Ktoś sobie jaja robi? Przecież wszyscy dobrze wiedzą, że ze mną się nie zadziera. Miałem już zamykać drzwi, ale ujrzałem kopertę na ziemi. Podniosłem ją i wróciłem do domu. - Co to? - zapytał stojący w wejściu do salonu Louis.
- Też chciałbym wiedzieć. - powiedziałem i wyjąłem zawartość z koperty. Była tam płyta i jakaś kartka. Zacząłem czytać.
"Mam dla ciebie wspaniałą niespodziankę. Obejrzyj płytę. Tam jest wszystko" Spojrzałem na podejrzaną płytę i podszedłem do odtwarzacza DVD. Włożyłem płytę i po chwili na ekranie telewizora ujrzałem Veronica'ę. Była przywiązana sznurami do sufitu. Jej włosy i ubranie było mokre. Słyszałem jakieś śmiechy w tle. Jeden śmiech utkwił mi w pamięci. Dokładnie wiedziałem do kogo on należał. Nie mogę pozwolić mu jej zabić. Ja ją kurwa kocham.
Zaczęli ją bić, a na koniec rozcięli jej brzuch. Patrzyłem na ten film szeroko otwartymi oczami. Wiedziałem, że coś jest nie tak. Louis wziął ode mnie pilot i wyłączył urządzenie.
- Co masz teraz zamiar zrobić? - zapytał Louis, a ja wstałem z kanapy.
- Zamierzam zabić Scoota - powiedziałem i zacząłem iść w stronę wyjścia. Ubrałem buty i wyszedłem z domu zostawiając go samego. Byłem wkurwiony na siebie i na niego.
OCZAMI VERONICA'I
Krew przestała już lecieć, ale ból nie ustał. Dalej wszystko mnie boli i nie mam nawet jak się ruszyć. Moje nadgarstki są całe poprzecierane do krwi. Na całym ciele mam siniaki. Co chwilę ktoś przychodzi potrenować boks na mnie. Nie wiedzą co to litość. Nie wiem nawet ile tu jestem. Czy dzień, czy tydzień, czy godzinę. Mój zegar staną. Cały czas jest to samo w kółko. Przychodzą, biją, wychodzą. To jest chyba najgorsze co mnie spotkało w życiu. Wolałabym, żeby mnie zabili, a nie bili i zostawiali. Chcę umrzeć!
Żelazne drzwi od pomieszczenia się otworzyły. Do pokoju weszło dwóch chłopaków w moim wieku albo starszych o 2 lata. Nie widziałam ich jeszcze tu co jest dziwne, bo było tu już sporo ludzi... albo po prostu ja już nie wiem kogo widzę. Patrzyłam na nich z przerażeniem. Już nic nie mówiłam, bo dostawałam jeszcze bardziej. Jeden z nich usiadł i przyglądał się mi, a drugi zaczął do mnie podchodzić. Do moich oczu napłynęły nowe łzy. Chłopak przede mną napił się wody, a po chwili przybliżył butelkę do mnie.
- Napij się - powiedział miło, a ja na niego dziwnie spojrzałam. Muszę przyznać, że nie tego się spodziewałam. Przybliżył bardziej butelkę, a ja się napiłam. Brakowało mi jej, bo odkąd tu przyszłam nic nie jadłam i nie piłam.
- Dziękuję - powiedziałam prawie niesłyszalnym głosem.
- Teraz moja kolej - powiedział chłopak siedzący na krześle, przy ścianie i po chwili do mnie podszedł. Przez chwilę analizował moją twarz, a po chwili z całej siły uderzył mnie brzuch. Jęknęłam z bólu. Najpierw dają mi wodę, a później mnie biją. Super. Spojrzałam na nich. Chłopak szykował się do następnego ciosu, który po chwili dostałam w bok.
- Już wystarczy - powiedział chłopak, który dał mi wodę i wyszli z pokoju.
***
- Mamo! Boję się! - krzyczałam gdy moja rodzicielka gdzieś zniknęła. Byłam sama na wielkiej polanie.- Mamo! - krzyknęłam znów, ale dalej nie wiedziałam gdzie jest. Zostawiła mnie? Gdzie ona jest? Zaczęłam rozglądać się, ale nic nie widziałam. Dosłownie. Sama czerń. - Gdzie jesteś?! - zaczęłam płakać. Nie wiedziałam co się dzieje.
- Zostaliśmy sami - usłyszałam czyjś głos. Szybko się odwróciłam. Mój ojciec.
- Tato co ty tu robisz? - zapytałam zdezorientowana.
- Od dziś będę twoim koszmarem - wyszeptał mi do ucha, a ja się szybko cofnęłam.
- O czym ty mówisz? - zapytałam i poczułam uderzenie...
Otworzyłam szeroko oczy. Tak. Dostałam w twarz w rzeczywistości, ale ten sen już kiedyś miałam i teraz to mnie bardziej martwi. Czemu mi się to przyśniło? Czy to co się teraz dzieję ma coś związane z moim ojcem? Przecież to niemożliwe. Spojrzałam na osobę przede mną. Ta sama co rozcięła mi brzuch. Teraz dopiero się mu przyjrzałam. Miał zielone oczy, ciemne włosy, około 40 lat, nie miał żadnych oznak starości.
- Może ją już z tego spuścić? - zapytał jeden z nich. Facet stojący przede mną zaczął analizować to co powiedział ten z tyłu. - Dobra - powiedział i spuścił mnie z lin. Od razu upadłam na ziemię. Wszystko mnie bolało, a po chwili jeszcze doszło kopanie mnie. Jak sądzę, to wszystko było nagrywane. Te filmy na pewno idą do Harry'ego. Jak ja bym chciała, żeby był teraz przy mnie. Po jakimś czasie kopanie ustało, a zaczęłam kaszleć krwią. Jestem pewna, że mam chociaż jeden krwotok wewnętrzny. Ale kogo to obchodzi? Chyba tylko mnie. Ewentualnie tamtego chłopaka, który dawał mi wodę. Ale nikogo innego. Rozejrzałam się po pokoju. W koncie leżał jakiś stary materac, krzesło obok niego i lustro na ścianie. Za mną był stolik z kilkoma narzędziami, między innymi nóż, którym mnie zraniono. Przeczołgałam się i położyłam się na brudnym, zniszczonym materacu. Chciałam, żeby to się już skończyło. Wolałabym chyba zostać ze swoim ojcem niż być tu.
- Co masz teraz zamiar zrobić? - zapytał Louis, a ja wstałem z kanapy.
- Zamierzam zabić Scoota - powiedziałem i zacząłem iść w stronę wyjścia. Ubrałem buty i wyszedłem z domu zostawiając go samego. Byłem wkurwiony na siebie i na niego.
OCZAMI VERONICA'I
Krew przestała już lecieć, ale ból nie ustał. Dalej wszystko mnie boli i nie mam nawet jak się ruszyć. Moje nadgarstki są całe poprzecierane do krwi. Na całym ciele mam siniaki. Co chwilę ktoś przychodzi potrenować boks na mnie. Nie wiedzą co to litość. Nie wiem nawet ile tu jestem. Czy dzień, czy tydzień, czy godzinę. Mój zegar staną. Cały czas jest to samo w kółko. Przychodzą, biją, wychodzą. To jest chyba najgorsze co mnie spotkało w życiu. Wolałabym, żeby mnie zabili, a nie bili i zostawiali. Chcę umrzeć!
Żelazne drzwi od pomieszczenia się otworzyły. Do pokoju weszło dwóch chłopaków w moim wieku albo starszych o 2 lata. Nie widziałam ich jeszcze tu co jest dziwne, bo było tu już sporo ludzi... albo po prostu ja już nie wiem kogo widzę. Patrzyłam na nich z przerażeniem. Już nic nie mówiłam, bo dostawałam jeszcze bardziej. Jeden z nich usiadł i przyglądał się mi, a drugi zaczął do mnie podchodzić. Do moich oczu napłynęły nowe łzy. Chłopak przede mną napił się wody, a po chwili przybliżył butelkę do mnie.
- Napij się - powiedział miło, a ja na niego dziwnie spojrzałam. Muszę przyznać, że nie tego się spodziewałam. Przybliżył bardziej butelkę, a ja się napiłam. Brakowało mi jej, bo odkąd tu przyszłam nic nie jadłam i nie piłam.
- Dziękuję - powiedziałam prawie niesłyszalnym głosem.
- Teraz moja kolej - powiedział chłopak siedzący na krześle, przy ścianie i po chwili do mnie podszedł. Przez chwilę analizował moją twarz, a po chwili z całej siły uderzył mnie brzuch. Jęknęłam z bólu. Najpierw dają mi wodę, a później mnie biją. Super. Spojrzałam na nich. Chłopak szykował się do następnego ciosu, który po chwili dostałam w bok.
- Już wystarczy - powiedział chłopak, który dał mi wodę i wyszli z pokoju.
***
- Mamo! Boję się! - krzyczałam gdy moja rodzicielka gdzieś zniknęła. Byłam sama na wielkiej polanie.- Mamo! - krzyknęłam znów, ale dalej nie wiedziałam gdzie jest. Zostawiła mnie? Gdzie ona jest? Zaczęłam rozglądać się, ale nic nie widziałam. Dosłownie. Sama czerń. - Gdzie jesteś?! - zaczęłam płakać. Nie wiedziałam co się dzieje.
- Zostaliśmy sami - usłyszałam czyjś głos. Szybko się odwróciłam. Mój ojciec.
- Tato co ty tu robisz? - zapytałam zdezorientowana.
- Od dziś będę twoim koszmarem - wyszeptał mi do ucha, a ja się szybko cofnęłam.
- O czym ty mówisz? - zapytałam i poczułam uderzenie...
Otworzyłam szeroko oczy. Tak. Dostałam w twarz w rzeczywistości, ale ten sen już kiedyś miałam i teraz to mnie bardziej martwi. Czemu mi się to przyśniło? Czy to co się teraz dzieję ma coś związane z moim ojcem? Przecież to niemożliwe. Spojrzałam na osobę przede mną. Ta sama co rozcięła mi brzuch. Teraz dopiero się mu przyjrzałam. Miał zielone oczy, ciemne włosy, około 40 lat, nie miał żadnych oznak starości.
- Może ją już z tego spuścić? - zapytał jeden z nich. Facet stojący przede mną zaczął analizować to co powiedział ten z tyłu. - Dobra - powiedział i spuścił mnie z lin. Od razu upadłam na ziemię. Wszystko mnie bolało, a po chwili jeszcze doszło kopanie mnie. Jak sądzę, to wszystko było nagrywane. Te filmy na pewno idą do Harry'ego. Jak ja bym chciała, żeby był teraz przy mnie. Po jakimś czasie kopanie ustało, a zaczęłam kaszleć krwią. Jestem pewna, że mam chociaż jeden krwotok wewnętrzny. Ale kogo to obchodzi? Chyba tylko mnie. Ewentualnie tamtego chłopaka, który dawał mi wodę. Ale nikogo innego. Rozejrzałam się po pokoju. W koncie leżał jakiś stary materac, krzesło obok niego i lustro na ścianie. Za mną był stolik z kilkoma narzędziami, między innymi nóż, którym mnie zraniono. Przeczołgałam się i położyłam się na brudnym, zniszczonym materacu. Chciałam, żeby to się już skończyło. Wolałabym chyba zostać ze swoim ojcem niż być tu.
OCZAMI HARRY'EGO
Nie ma jej już pięć dni, a ja nie masz żadnych śladów. Jedyne co dostałem to kolejne nagranie jak ją biją. Mimo, że to jest straszny widok, oglądałem to kilka razy. Miałem nadzieję, że będą w nm jakieś wskazówki, ale nie. Nic nie było. Louis i cała banda pomaga mi coś znaleźć, ale to jest trudne. Chciał, żeby go nie znaleźć, chciał, żebym cierpiał, chciał się odegrać, ale nie wiem za co.
- Mam coś - usłyszałem głos Nialla. - Był widziany ostatnio w jakimś starym magazynie za miastem - powiedział patrząc w ekran komputera.
- Wyślij mi adres SMSem. Jadę tam - powiedziałem poważnie i wyszedłem z domu. Nie mogłem tracić czasu. Musiałem ją znaleźć i stamtąd zabrać. Nie mogła już cierpieć. Po chwili dostałem SMSa i ruszyłem w tamto miejsce. Było dość daleko, więc jechałem jak najszybciej się dało. Miałem jeszcze nadzieję, że policja mnie nie złapie. Nie chcę mieć policji na karku. Po około 30 minutach byłem na miejscu. Na pierwszy rzut oka nie było żywej duszy, ale musiałem sprawdzić. Może jest gdzieś tam. Wysiadłem z samochodu i pobiegłem do budynku. Uchyliłem drzwi i ostrożnie wszedłem do środka.
czytasz=komentarz
Każdy komentarz to dodatkowa motywacja :D
Każdy komentarz to dodatkowa motywacja :D
Mimo dużych zaległości w szkole udało mi się napisać. Mam nadzieję, że wam się podoba :)
.gif)


Będą tam ,ja to czuje .
OdpowiedzUsuńMam nadzieje ze harremu uda się ja uratować,aby bardziej nie cierpiała.
Ona już nie wytrzymuje, znowu zaczynają jej się śnić koszmary :/
A co do Harrego to wkońcu przyznał się komuś ze ja kocha,mam nadzieje ze będą razem jak ja już z tamtąd uratuje .
Życze weny i do następnego :)
Jak się czujesz?
Już lepiej?
I wiesz ze Cię Kocham <3
Rozdział jest super. Jestem ciekawa jak to się skończy :)
OdpowiedzUsuńSuper <3
OdpowiedzUsuńHarry on musi ją uratować!
OdpowiedzUsuńBiedna ;c
Ci ludzie sumienia nie mają?
Tak bić ją i bić.Wyobrażam sobie te wszystkie tortury stosowane na niej.
Ci co jej to robią serca nie mają i tyle w temacie.:)
Genialny czekam na następny! xx