Po chwili usłyszałam za sobą śmiech. Dobrze znany mi śmiech. Odwróciłam się i byłam twarzą w twarz z Harrym. Uśmiechnęłam się do niego szeroko.
- Nie znasz kierunków, prawda? - zapytał śmiejąc się lekko. Co? O czym on mówi? Przecież dobrze skręciłam. Nie pomyliłam się!
- Nie znasz kierunków, prawda? - zapytał śmiejąc się lekko. Co? O czym on mówi? Przecież dobrze skręciłam. Nie pomyliłam się!
- Przecież dobrze skręciłam. - powiedziałam po chwili, a Harry pokręcił z rozbawienia głową.
- Prawdziwa kobieta. Mówisz "skręć w lewo" skręca w prawo. - powiedział i przerwał na moment. - Chodź kochanie. Tym razem pójdziemy na LEWO. - powiedział i złapał mnie za rękę prowadząc na przeciwny korytarz. Dopiero teraz zorientowałam się, że skręciłam w prawo. Zaśmiałam się ze swojej głupoty i szłam dalej za Harrym. Przeszliśmy prze jakieś drzwi, a ja ujrzałam pokój z dwoma ścianami ze szkła. Wywnioskowałam, że jest już ciemno. To która jest godzina? Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Na środku pomieszczenie był stolik z dwoma nakryciami. Spojrzałam na Harry'ego, który szeroko się uśmiechał. Gestem ręki zaprosił mnie do podejścia. Jak dżentelmen odsunął mi krzesło. Usiadłam i przysunęłam się do stolika. Harry usiadł z drugiej strony. Uśmiech nie schodził z twarzy, ani mi, ani jemu. Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie mając Harry'ego. A przynajmniej tak się czułam. Na początku się go bałam, ale wtedy go nie znałam. Spojrzałam w jego szmaragdowe oczy, w których ujrzałam w nich małe iskierki. Zaśmiałam się lekko.
- Zastanawiałam się, nad tym co mam zrobić, w czasie drogi. - zatrzymałam się na chwili z kontynuowanie. Spojrzałam na Harry'ego. Mój wyraz twarzy był poważny. Nie wiem jak udało mi się go utrzymać. Harry posłał mi pytające spojrzenie. - Zabiję cię za ten kawał drogi, który musiałam przejść. Wiesz jak mnie teraz nogi bolą. - powiedziałam z udawanym wyrzutem, a Harry zaśmiał się. - Nie śmiej się. To nic śmiesznego. - powiedziałam dalej poważnym tonem.
- Wynagrodzę ci to masażem stóp i gorący kakaem. - powiedział z uśmiechem, tak, że pojawiły się dołeczki. Słodko z nimi wyglądał. Nie panując nad tym, przegryzłam wargę. Zaśmiał się z mojego zachowania.
- Nosisz mnie cały czas póki nie będziemy w domu, a ja nie pójdę spać. - powiedziałam poważnym.
- Z przyjemnością księżniczko. - pierwszy raz do mnie powiedział księżniczko! Aż mi się ciepło zrobiło. Uśmiechnęłam się, chowając moją zarumienioną twarz za włosami, które opadły mi na twarz, po spuszczeniu głowy. Zaśmiał się. - Co zamawiamy? - zapytał po chwili. Spojrzałam na kartę z daniami, którą dopiero teraz zauważyłam. Wzięłam ją w ręce i otworzyłam. Było tu strasznie drogo.
- Harry. Ale tu jest bardzo drogo. - powiedziałam patrząc na ceny jakie widniały obok dań.
- Nie przejmuj się tym. Wybierz co chcesz. - powiedział i wrócił do analizowania karty.
- Ale... - nie dał mi dokończyć. Co za człowiek...
- Nie ma żadnego "ale". Bierz co chcesz i nie marudź. - powiedział, na co zrezygnowana skinęłam głową. Przejrzałam jeszcze raz dania jakie oferują i zdecydowałam się spaghetti. Taki standard. Po chwili przyszedł do nas kelner ubrany w drogi garnitur i odebrał od nas zamówienie. Harry zamówił sobie steka, frytki i jakąś sałatkę. Wykwintnie. Nie ma co. Popatrzyłam na Harry'ego analizując jego twarz, która wpatrywała się w piękny widok za oknem. To dlatego dzisiaj wyszedł. Stop. Przecież on mnie okłamał!
czytasz=komentarz
Każdy komentarz to dodatkowa motywacja :D
Zauważyłam, że przestajecie tak komentować, ale cóż. Co zrobić... Staram się pisać rozdziały jak najszybciej, ale w następnym tygodniu mam egzaminy i trochę dużo nauki w tym momencie, więc przepraszam jeśli w rozdziałach są jakieś błędy, ale nie mam czasy ich sprawdzać.
- Prawdziwa kobieta. Mówisz "skręć w lewo" skręca w prawo. - powiedział i przerwał na moment. - Chodź kochanie. Tym razem pójdziemy na LEWO. - powiedział i złapał mnie za rękę prowadząc na przeciwny korytarz. Dopiero teraz zorientowałam się, że skręciłam w prawo. Zaśmiałam się ze swojej głupoty i szłam dalej za Harrym. Przeszliśmy prze jakieś drzwi, a ja ujrzałam pokój z dwoma ścianami ze szkła. Wywnioskowałam, że jest już ciemno. To która jest godzina? Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Na środku pomieszczenie był stolik z dwoma nakryciami. Spojrzałam na Harry'ego, który szeroko się uśmiechał. Gestem ręki zaprosił mnie do podejścia. Jak dżentelmen odsunął mi krzesło. Usiadłam i przysunęłam się do stolika. Harry usiadł z drugiej strony. Uśmiech nie schodził z twarzy, ani mi, ani jemu. Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie mając Harry'ego. A przynajmniej tak się czułam. Na początku się go bałam, ale wtedy go nie znałam. Spojrzałam w jego szmaragdowe oczy, w których ujrzałam w nich małe iskierki. Zaśmiałam się lekko.
- Zastanawiałam się, nad tym co mam zrobić, w czasie drogi. - zatrzymałam się na chwili z kontynuowanie. Spojrzałam na Harry'ego. Mój wyraz twarzy był poważny. Nie wiem jak udało mi się go utrzymać. Harry posłał mi pytające spojrzenie. - Zabiję cię za ten kawał drogi, który musiałam przejść. Wiesz jak mnie teraz nogi bolą. - powiedziałam z udawanym wyrzutem, a Harry zaśmiał się. - Nie śmiej się. To nic śmiesznego. - powiedziałam dalej poważnym tonem.
- Wynagrodzę ci to masażem stóp i gorący kakaem. - powiedział z uśmiechem, tak, że pojawiły się dołeczki. Słodko z nimi wyglądał. Nie panując nad tym, przegryzłam wargę. Zaśmiał się z mojego zachowania.
- Nosisz mnie cały czas póki nie będziemy w domu, a ja nie pójdę spać. - powiedziałam poważnym.
- Z przyjemnością księżniczko. - pierwszy raz do mnie powiedział księżniczko! Aż mi się ciepło zrobiło. Uśmiechnęłam się, chowając moją zarumienioną twarz za włosami, które opadły mi na twarz, po spuszczeniu głowy. Zaśmiał się. - Co zamawiamy? - zapytał po chwili. Spojrzałam na kartę z daniami, którą dopiero teraz zauważyłam. Wzięłam ją w ręce i otworzyłam. Było tu strasznie drogo.
- Harry. Ale tu jest bardzo drogo. - powiedziałam patrząc na ceny jakie widniały obok dań.
- Nie przejmuj się tym. Wybierz co chcesz. - powiedział i wrócił do analizowania karty.
- Ale... - nie dał mi dokończyć. Co za człowiek...
- Nie ma żadnego "ale". Bierz co chcesz i nie marudź. - powiedział, na co zrezygnowana skinęłam głową. Przejrzałam jeszcze raz dania jakie oferują i zdecydowałam się spaghetti. Taki standard. Po chwili przyszedł do nas kelner ubrany w drogi garnitur i odebrał od nas zamówienie. Harry zamówił sobie steka, frytki i jakąś sałatkę. Wykwintnie. Nie ma co. Popatrzyłam na Harry'ego analizując jego twarz, która wpatrywała się w piękny widok za oknem. To dlatego dzisiaj wyszedł. Stop. Przecież on mnie okłamał!
- Okłamałeś mnie. - powiedziałam trochę głośniej. Od razu jego oczy skierowały się na mnie. Na jego twarzy było widać zdezorientowanie i lekki strach. - Przyznaj się. Z kim dzisiaj pisałeś. Wiem, że to nie była walka. - powiedział, a Harry zakłopotany uśmiechnął się lekko i potarł kark. HA! Denerwuję się. Pewnie rozmawiał z Caroline i wszystko uzgadniał. Jestem tego pewna. No, bo z kim? Nie znam nikogo innego, z którym mógłby rozmawiać na ten temat. Chyba, że z chłopakami, ale nie sądzę, żeby oni wiedzieli co to romantyzm, a co dopiero jak jest BYĆ romantycznym. W sumie nawet Josh nie wiedział co to znaczy, więc oni tym bardziej powinni nie wiedzieć. To znaczy...chodzi mi o to, że nie wyglądają na takich romantyków, a do tego pewnie każdego dnia mają inną dziewczynę. Nie chcę ich osądzać o coś, ale to jest obrzydliwe. W sumie Louisa i Liama widziałam tylko raz, Zayna dwa, a Nialla? Niall jest po prostu boski, ale też nie widziałam go, aż tak często. Cóż. Życie.
Spojrzałam na Harry'ego, który dalej się nie odzywał. Zaśmiałam się.
- Z Caroline? - WIEDZIAŁAM! Jego odpowiedź brzmiała bardziej jak pytanie.
- I ty mi powiedz. Tak trudno było powiedzieć? - powiedziała, a do pomieszczenia wszedł kelner z naszymi zamówieniami. - Wiesz, że i tak bym się domyśliła. Wy faceci... Nie macie pojęcia o romantyzmie. - powiedziałam i się zaśmiałam. Wzięłam trochę spaghetti na widelec i włożyłam do buzi. Było pyszne.
- Ej! W większości wymyśliłem ja. - powiedział oburzony Harry. Spojrzałam szeroko otwartymi oczami na niego. Niemożliwe. Loczek się zaśmiał. Pewnie z mojej miny.
***
Po zjedzeniu naszych dań, Harry postanowił wyjść na zewnątrz. Nie sprzeciwiałam się, bo sama chciałam wyjść na świeże powietrze. Wstałam z krzesła i razem z Harrym wyszliśmy na zewnątrz. Od razu na swojej skórze poczułam chłodne powietrze, co spowodowało, że na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Podeszliśmy do barierki. Harry stanął za mną i objął mnie w pasie. Spojrzałam przed siebie. Widok był niesamowity. Londyn nocą jest cudowny, a do tego widzieliśmy go z góry, bo z tego co stwierdziłam jesteśmy na szczycie największego budynku.
- Veronica, czy będzie od teraz moją dziewczyną? - zapytał po chwili Harry.
- Jeśli ty będziesz moim chłopakiem. Będziesz tylko mój i nikogo więcej. - powiedziałam z uśmiechem i odwróciłam się do niego.
Spojrzałam na Harry'ego, który dalej się nie odzywał. Zaśmiałam się.
- Z Caroline? - WIEDZIAŁAM! Jego odpowiedź brzmiała bardziej jak pytanie.
- I ty mi powiedz. Tak trudno było powiedzieć? - powiedziała, a do pomieszczenia wszedł kelner z naszymi zamówieniami. - Wiesz, że i tak bym się domyśliła. Wy faceci... Nie macie pojęcia o romantyzmie. - powiedziałam i się zaśmiałam. Wzięłam trochę spaghetti na widelec i włożyłam do buzi. Było pyszne.
- Ej! W większości wymyśliłem ja. - powiedział oburzony Harry. Spojrzałam szeroko otwartymi oczami na niego. Niemożliwe. Loczek się zaśmiał. Pewnie z mojej miny.
***
Po zjedzeniu naszych dań, Harry postanowił wyjść na zewnątrz. Nie sprzeciwiałam się, bo sama chciałam wyjść na świeże powietrze. Wstałam z krzesła i razem z Harrym wyszliśmy na zewnątrz. Od razu na swojej skórze poczułam chłodne powietrze, co spowodowało, że na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Podeszliśmy do barierki. Harry stanął za mną i objął mnie w pasie. Spojrzałam przed siebie. Widok był niesamowity. Londyn nocą jest cudowny, a do tego widzieliśmy go z góry, bo z tego co stwierdziłam jesteśmy na szczycie największego budynku.
- Veronica, czy będzie od teraz moją dziewczyną? - zapytał po chwili Harry.
- Jeśli ty będziesz moim chłopakiem. Będziesz tylko mój i nikogo więcej. - powiedziałam z uśmiechem i odwróciłam się do niego.
- A ty moja. - powiedział i złożył na moich ustach pocałunek. Uśmiechnęłam się przez pocałunek. - Czyli oficjalnie jesteśmy już razem? - zapytał, a ja kiwnęłam głową. Harry przytulił mnie i pocałował w czubek głowy. Uśmiechnęłam się.
- Wiesz, że w poniedziałek wracam do szkoły, prawda? - zapytałam, odsuwając się lekko od niego, tak, żeby spojrzeć mu w oczy. Ujrzałam na jego twarzy grymas. - Harry. Ja naprawdę muszę zacząć chodzić do szkoły. - powiedziałam poważnie, a on westchnął.
- No dobrze. Masz mi dać godziny, w których wracasz ze szkoły. Będę cię odwoził. - powiedział, a kiwnął głową. Jeśli to jest jedyne wyjście, to co zrobić? Przecież nie odmówię. Jak sobie pomyślę, że miałabym chodzić codziennie po dwa razy 3 kilometry do szkoły to ja chyba podziękuję. Mój dom był bliżej od szkoły niż Harry'ego. - Aha. Mam coś dla ciebie. - powiedział i po chwili z kieszeni marynarki wyjął podłużne pudełko. Spojrzałam zdziwiona na niego, ale gdy otworzył pudełko ujrzałam złoty wisiorek z serduszkiem, w którym w środku jest brylancikami. Spojrzałam na niego zaskoczona. Przecież to musiało kosztować fortunę.
- Harry, ja...ja...ja nie mogę tego przyjąć. To było za drogie. Nie mogę. Naprawdę. - zaczęłam szybko mówić, kręcąc przy tym głową.
- Veronica nie przyjmuję odmów. - powiedział stanowczym głosem.
- Ale Harry... - nie dał mi skończyć.
- Jeśli go nie przyjmiesz, będzie to znaczyło, że mnie nie kochasz. - powiedział, a ja go zmroziłam wzrokiem. Jak może mną tak manipulować! No i oczywiście muszę przyjąć ten naszyjnik, bo jeśli nie, weźmie to, jako dowód, że go nie kocham. Na Harry'ego twarzy pojawił się uśmiech zwycięscy. Wyjął ostrożnie naszyjnik z pudełka i stanął za mną. Zabrałam włosy, a Harry zapiął mój naszyjnik. Złapałam go w dwa palce.
- Dziękuję. - powiedziałam i cmoknęłam go krótko w usta. - Wracamy? - zapytałam, a kiedy dostałam potwierdzającą straciłam grunt pod nogami.
- Wiesz, że w poniedziałek wracam do szkoły, prawda? - zapytałam, odsuwając się lekko od niego, tak, żeby spojrzeć mu w oczy. Ujrzałam na jego twarzy grymas. - Harry. Ja naprawdę muszę zacząć chodzić do szkoły. - powiedziałam poważnie, a on westchnął.
- No dobrze. Masz mi dać godziny, w których wracasz ze szkoły. Będę cię odwoził. - powiedział, a kiwnął głową. Jeśli to jest jedyne wyjście, to co zrobić? Przecież nie odmówię. Jak sobie pomyślę, że miałabym chodzić codziennie po dwa razy 3 kilometry do szkoły to ja chyba podziękuję. Mój dom był bliżej od szkoły niż Harry'ego. - Aha. Mam coś dla ciebie. - powiedział i po chwili z kieszeni marynarki wyjął podłużne pudełko. Spojrzałam zdziwiona na niego, ale gdy otworzył pudełko ujrzałam złoty wisiorek z serduszkiem, w którym w środku jest brylancikami. Spojrzałam na niego zaskoczona. Przecież to musiało kosztować fortunę.
- Harry, ja...ja...ja nie mogę tego przyjąć. To było za drogie. Nie mogę. Naprawdę. - zaczęłam szybko mówić, kręcąc przy tym głową.
- Veronica nie przyjmuję odmów. - powiedział stanowczym głosem.
- Ale Harry... - nie dał mi skończyć.
- Jeśli go nie przyjmiesz, będzie to znaczyło, że mnie nie kochasz. - powiedział, a ja go zmroziłam wzrokiem. Jak może mną tak manipulować! No i oczywiście muszę przyjąć ten naszyjnik, bo jeśli nie, weźmie to, jako dowód, że go nie kocham. Na Harry'ego twarzy pojawił się uśmiech zwycięscy. Wyjął ostrożnie naszyjnik z pudełka i stanął za mną. Zabrałam włosy, a Harry zapiął mój naszyjnik. Złapałam go w dwa palce.
- Dziękuję. - powiedziałam i cmoknęłam go krótko w usta. - Wracamy? - zapytałam, a kiedy dostałam potwierdzającą straciłam grunt pod nogami.
czytasz=komentarz
Każdy komentarz to dodatkowa motywacja :D
Zauważyłam, że przestajecie tak komentować, ale cóż. Co zrobić... Staram się pisać rozdziały jak najszybciej, ale w następnym tygodniu mam egzaminy i trochę dużo nauki w tym momencie, więc przepraszam jeśli w rozdziałach są jakieś błędy, ale nie mam czasy ich sprawdzać.

.gif)

Z przyjemnością zaczekam na kolejny
OdpowiedzUsuńSuper rozdział :)
OdpowiedzUsuńW końcu sa razem już oficjalnie :)
Tak strasznie się cieszę :)
Miałam mała nadzieje ze jednak wtedy Harry nie umawial się na walkę i strasznie cieszę się ze miałam racje i ze wtedy pisał z Caroline :)
Ja tez mam egzaminy xx POWODZENIA !!! <3 :***
Życze weny i do następnego :*
Mi się nie wyświetla kiedy nowy rozdział i wgl....
OdpowiedzUsuńMasakra.
Świetny! *_*